Graj mi zawsze pieśni skrzydlata

Hej, to znowu ja.

Wszystkie wcześniejsze posty zniknęły z tej strony dlatego, że życie mi się pozmieniawszy i stwierdziłem, że to co było jest nieważne, tak naprawdę to nic nie jest ważne, więc wziąłem i wykasowałem. Gdyby nie to, że Facebook to nieposłuszna i chciwa bestia, skasowałbym również swojego fanpejdża, którego prowadzę już dobre parę lat, dokumentując tam swoje poczynania. A trochę tych ciekawych poczynań mi się przydażyło. 

Tak naprawdę, to wciąż zastanawiam się, czy naprawdę chcę prowadzić tego bloga. Bardzo nie lubię się rozdrabniać. Wolałbym swoją działalność dokumentować w możliwie małej ilości mediów. Nie dlatego, że jestem cichą myszką, której na rozgłosie nie zależy - bo raczej tak do końca nie jest, lecz po prostu mój umysł przestaje wtedy ogarniać. Nie wie za co się zabrać, co jest ważniejsze. Ten sam powód nie pozwala mi poszukać lepszej platformy dla bloggerów niż Blogger. Jedyny powód, dla którego piszę tu to fakt, że łatwo mogę go połączyć z kontem google bo do tejże firmy należy. 

Z drugiej jednak strony, ciągle lubię pisać. Mimo, że jest to czasochłonne, szczególnie takie "kronikarskie" pisanie, to jednak zbieranie myśli przychodzi mi w ten sposób znacznie łatwiej, dodatkowo usłyszałem parę razy w życiu, że pisać umiem, ba! Nawet powinienem! I wziąłem to sobie do serca, tak samo jak to, że w niebieskim mi do twarzy. I teraz wyglądam jak smurf... (walczę z tym).

Tak czy owak, do brzegu zmierzając. Chyba będę musiał wszystko to znowu poskładać do kupy. Wiele z moich przygód w ogóle nie udało mi się spisać i być może to uda się zmienić. A szykują się kolejne. 

Właśnie. Szykują się kolejne - tylko czy to ten sam Konrad się na nie wybiera? Czy ten sam kolo, co był przekonany, że i na deskorolce by w te Alpy pojechał? Bardzo na to liczę, że on tam jeszcze siedzi. Stary, dobry, totalnie niepoprawny marzyciel.  


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Inny świat